TROPIE
NIE WIERZĘ WŁASNYM OCZOM
(PUSTELNICY DOLINY DUNAJCA)



49.79803 – 20.66201 - Poglądowy rzut na lokalizację cudownego źródełka w Tropiu: Województwo małopolskie na mapie Polski. Mapa fizyczna województwa małopolskiego. Powiat nowosądecki, w którym znajdziemy cudowne źródełko w Tropiu. Szczegóły dotarcia do cudownego źródełka zobaczymy na mapie Google.

Widoki jakie z otoczeniem tworzy kościół świętego Świerada często określane są jako „bajkowe”. Kościół w Tropiach i dolina Dunajca. (foto: AdolfBis-CCASA 4.0)
Arcybiskup Karol Wojtyłła na schodach pustelni św. Świerada powiedział: „ … staramy się odszukać wszystkie skarby, wszystkie punkty węzłowe, które zadecydowały o chrześcijańskim charakterze przeszłości… . … to miejsce jest tak drogie i święte … .”
Jak dotrzeć. Droga krajowa nr 75 to w dużej mierze turystyczna trasa prowadząca do Starego Sącza, Krynicy-Zdroju i dalej do Muszyny. Przylegające do krajówki Tropie z wielu względów warte są zatrzymania. Z autostrady A4 zjeżdżamy w Brzesku do drogi krajowej nr 75. Po 25 kilometrach docieramy do parkingu z promem. Skorzystanie z promu, same w sobie będące wielką atrakcją, skraca dojazd o 14 kilometrów. Z promu nie mogą niestety skorzystać autokarowe wycieczki. Zbiera on na pokład maksymalnie cztery samochody osobowe. Kursuje praktycznie bezustannie – co 15 minut od godz. 6 do 21 i jest bezpłatny. Dłuższe kolejki oczekujących samochodów nie są częstym widokiem.

Kościół jakby wciśnięty w jezioro Czuchnowskie. Po opuszczeniu promu dojdziemy do niego (a nawet dojedziemy kamienną alejką). Kościół w Tropiach na tle jeziora Czuchnowskiego, będącego rozlewiskiem Dunajca. (foto: Jakub Hałun – CCASA 3.0)


Z promu widzimy zaledwie dach kościoła. (foto-jc) W lesie bez podszycia nietrudno na zboczu dostrzec cudowne źródełko. (foto-jc)
Z promu widać zaledwie dach świątyni. Dotarcie do niej nie sprawia żadnych kłopotów. Z asfaltowej drogi na prawo odchodzi kamienista dróżka. Przeznaczona jest ona ta dla pieszych jak i dla pojazdów. Przy samym kościele znajdziemy niewidoczny od asfaltowej drogi parking. Naprzeciw zjazdu do kościoła na lewo odchodzi wąska asfaltowa droga. Tędy należy kierować się do cudownego źródełka św. Świerada. Początkowo jedziemy wzdłuż cmentarza. Zaraz za nim skręcamy na prawo w gruntową drogę. Kiedy wjedziemy w zalesienie najpierw natkniemy się na kaplicę dawnego cmentarza cholerycznego. Nieco dalej większa kaplica św. Świerada. Od niej około stu metrów ścieżką prowadzącą iglastym aromatycznym lasem dojdziemy do źródełka.
Źródełko i woda. Żeby dojść z pustelni do źródełka należy się nieco cofnąć i przejść potok. Żeby tam dojść idziemy dróżką około 50 metrów. Pewne prace zabezpieczające wykonano tu w 1736 roku na polecenie wizytatora parafii jednak kamienna obudowa z rzeźbą rozmodlonego pustelnika wykonana została w 1971 roku. Pielgrzymi chętnie zjawiają się tutaj na modlitwę. Używają tej wody będąc przekonanymi, że została przez świętego Świerada uświęcona. Za jego przyczyną wypraszają potrzebne zdrowie i wiele innych łask.



Pod figurą pogrążonego w modlitwie pustelnika napis: „Błogosławcie Pana źródła, chwalcie Go na wieki”. (foto-jc) Smaczna woda wypływa cienkim strumieniem. (foto-jc) Dąb św. Świerada znajduje się pod skałą, na której zbudowany jest kościół. Dzisiaj jest to resztka starego pnia dębu zabezpieczona daszkiem. (foto-jc)
Woda jest bardzo smaczna. Niestety obecność już kilku pielgrzymów powoduje kolejkę oczekujących do jej nabrania. Okazuje się, że po wybudowaniu w wyższych partiach góry ujęć wody dla użytku domowego woda pojawia się w źródełku rzadko i do tego w niewielkich ilościach.


Skalna grota, którą oglądamy w kaplicy była miejscem spoczynku pustelnika. (foto-jc) Dąb będący legendarną siedzibą świętego pustelnika widoczny jest w znajdującym się w kościele obrazie z 1626 roku. Sceny życia w dębie były też przedstawiane na licznych grafikach. (foto-jc)
Pustelnia św. Świerada. W Tropiu możemy zobaczyć niejedno miejsce przebywania pustelnika. Egzotyczny wydaje się dąb, w którym święty przebywał. Trudno dzisiaj ustalić czy było to naturalne pęknięcie czy dziupla. To niewielkie lokum służyło mu prawdopodobnie w czasie ciężkiej pracy jako schronienie przed deszczem, skwarem lub też jako miejsce modlitwy. Z kolei skalna nisza w lesie miała dobudowany niewielki drewniany domeczek ale właściwym miejscem spoczynku Świerada była właśnie twarda skała groty. Możemy ją do dzisiaj oglądać za kamienną figurą świętego w kaplicy. Znajduje się ona około 800 metrów od kościoła. Prowadzą do niej czytelne znaki. Dobudowana jest do skały z niszą. Kaplica-pustelnia wciśnięta w pochyłość stoku tak od strony zewnętrznych jak i wewnętrznych murów uwidacznia zrośnięcie się ze skałami tworzącymi grotę. Pierwszą drewnianą opisywał Jan Długosz. Obecna zbudowana jest w 1756 roku. W kaplicy znajdziemy kamienną figurę świętego umieszczoną tam w 1830 roku. Poprzednia drewniana czczona jest obecnie w tropskim kościele.


Z boku kaplicy widoczna skała tworząca w środku grotę. (foto-jc) Niewielka kaplica i niezbyt rozległa polana przed nią muszą sprostać przybywającym tu na odpusty tłumom wiernych. (foto-jc)
Pustelnik i asceta z powołania. Benedykt towarzysz i przyjaciel Świerada wiele opowiedział o jego zwyczajach. Jawi się z nich postać o surowych postach. Przez trzy dni w tygodniu nic nie jadł. Natomiast w okresie czterdziestodniowego Wielkiego Postu zwykł posilać się tylko jednym orzechem dziennie. Jest tam jeszcze mowa o praktykach całodziennej wyczerpującej pracy fizycznej w puszczy oraz całonocnych czuwań modlitewnych Świerada. O odpoczynku pustelnika jego biograf pisał: „Natomiast po całodziennej pracy zezwalał ciału na taki tylko odpoczynek nocny, który bardziej zasługiwał na miano tortury i udręki, niż odpoczynku. Mianowicie równo obcięty pniak dębowy otoczył plecionką, przez którą ze wszystkich stron powbijał zaostrzone kolce z trzciny. Siadał więc na tym pniu jak na krześle, aby dać odpoczynek członkom. Gdy jednak, przypadkiem, zmożone sennością ciało przechylało się w którąś stronę, ostrym kolcem boleśnie ukłute, powracało do czuwania. Ponadto na swoją głowę nakładał wykonaną z drzewa koronę, do której z czterech stron zawieszał cztery kamienie, aby uderzały go po głowie, gdyby senna przechylała się w którąś stronę.
O, jak kosztownie jesteś wysłużona na ziemi, nagrodo błogosławionego męża Andrzeja, korono stokrotnie ozdobiona - życie szczęśliwe i wieczne! Niesłychany rodzaj wyznania wiary, który tym cenniejszym czyni obiecane królestwo! Ani pokarm, ani odpoczynek złudną słodyczą nie mogły odwieść go od życia wiecznego, a zły duch nie potrafił znaleźć dostępu, aby go oszukać!”
Pierwszy polski święty i duże prawdopodobieństwo iroszkockiej teorii. Zmarł około 1030 roku a jego młodzieńcze pustelnicze lata spędzone w Tropiu zahaczają o same początki chrystianizacji Polski. Jego pustelniczy żywot w Tropiu nacechowany był już dojrzałą duchowością chrześcijańską. Nie do końca wiadomo o pochodzeniu społecznym Świerada. Jeśli pochodził z wyższych sfer jego ukształtowanie duchowe mogło się tam dokonać ponieważ na początku chrystianizacja właściwie tylko je obejmowała. Jeśli z niższych niewykluczone, że objęła go misyjna działalność iroszkotów. Przemawia za tym obecność grecko szkockiego nazewnictwa w okolicy Tropiów. Sama zresztą nazwa Tropie jest pochodzenia greckiego, ulubionego języka iroszkotów. W ramach państwa Wielkomorawskiego uczestniczyli oni w chrystianizacji tego rejonu. W odległej o około 250 kilometrów Nitrze, gdzie pochowane są doczesne szczątki św. Świerada, mieli oni swoją placówkę misyjną. Tak więc chrystianizacja ta, obecna w dolinie Dunajca już od połowy IX wieku, z dużym prawdopodobieństwem mogła ukształtować duchowość naszego pierwszego polskiego świętego.



Święty Świerad na olejnym obrazie w świątyni w Tropiu. (foto-jc) Romańskie tabernakulum w formie wnęki ściennej z lewej strony prezbiterium, w której przechowywane są relikwie św. Świerada. (foto-jc) Obraz w ołtarzu głównym ze św. Świeradem i św. Benedyktem. (foto-jc)
Święty Świerad. Jego imię jest pokrewne często wówczas spotykanemu w Małopolsce imieniu Wszerad (wszystkiemu-wszystkim rad). Przyszedł na świat w drugiej połowie X wieku najprawdopodobniej w rodzinie wieśniaczej. Kiedyś osiadły niedaleko Tropia ród Ośmorogów-Gierałtów próbował przypisać sobie pokrewieństwo ze świętym. Tak czy tak jego duchowa dojrzałość i znamiona świętości dobitnie wskazują, że wyrastał w środowisku o zakorzenionym już chrześcijaństwie. W Tropiu nad Dunajcem przez wiele lat prowadził pełne trudów i wyrzeczeń życie. Zamieszkiwał tam w leśnej pustelni pod skałą. Jan Długosz zanotował jego tam pobyt w roku 998 pisząc też o wyróżniającym się i przykładnym życiu i obyczajach św. Świerada. Dziejopisarz nasz, który był wielbicielem i znawcą tej okolicy na własne też oczy oglądał jego pustelnię.

Widok poprzez rozlewisko Dunajca z drogi nr 75. Kościół a za nim góra, na której zboczach znajdowały się pustelnie świętych Świerada i Benedykta. (foto-jc)
Pielgrzym i misjonarz. Cechował się święty na pewno pielgrzymim duchem przepełnionym apostolską gorliwością. Jakby ukoronowaniem tej cechy było jego przejście w 1018 roku za Karpaty gdzie apostołował wśród Słowaków i Węgrów. Więcej o cechach i charakterze św. Świerada dowiadujemy się z pism jego węgierskiego hagiografa biskupa Pecsu bł. Maurusa. Znał go osobiście i wiele też usłyszał o Świeradzie od przybyłego z nim z Tropia Benedykata. Nitra do której przybył stała się węgierskim ośrodkiem władzy wśród słowackiej ludności. Prowadzący do tej pory pustelniczy i kontemplacyjny styl życia Świerard wstąpił do klasztoru, przyjął habit i zakonne imię Andrzej. Pragnieniem jego była jednak misja apostolska jak pisał biograf – dopełniać niezwykłą radość świętego życia nawróconych, dlatego wkrótce znów podjął życie pustelnicze. Zmarł w 1031 roku. Trzy lata później zamordowany został jego uczeń i przyjaciel, który towarzyszył mu żyjąc w swojej własnej pustelni zarówno w Tropiu jak i koło Nitry. Kanonizowani zostali w gronie pięciu pierwszych świętych ówczesnego królestwa węgierskiego. W uzasadnieniu papież Grzegorz VII powiedział: „… rzucili pierwsze nasiona chrześcijańskiej wiary w ziemię węgierską, a swoim przepowiadaniem i sposobem życia nawrócili ją do Boga”.
Kościół w Tropiu. Niewielki biały kościółek nad niebieską taflą wody sprawia wrażenie jakby pojawił się tam niedawno. Jest jednak jednym z najstarszych w Polsce. Powstał najprawdopodobniej w 1045 roku. Fundatorem był Kazimierz Odnowiciel a poświęcił go św. Stanisław męczennik. Historia była dla tego obiektu bardzo dokuczliwa. Plądrowany przez Tatarów i profanowany przez arian zawsze jednak odbudowywany. Kolejne remonty stworzyły w nim stylową mieszankę. Do pierwotnych elementów romańskich doszły gotyckie, renesansowe i późniejsze. Nie czuć jednak dysharmonii lecz jakiś swoisty urok całości. Najstarsza część kościoła to prezbiterium, trzy okna oraz uchodzący za najstarszy fresk w Polsce przedstawiający głowę w koronie najprawdopodobniej św. Stefana.



Romańskie freski na prawej ścianie prezbiterium – tzw. zacheuszki, świadectwa konsekracji kościoła. (foto-jc) Najstarsza romańska część kościoła to prezbiterium i ściana z okienkami za nim. (foto-jc) Przybywający do Tropia po raz pierwszy tak pielgrzymi jak i turyści często mówią: „Nie wierzę własnym oczom. Ale baśniowo!”. (foto-jc)
Odpusty. Szczególnie uroczyście święty Świerad czczony jest tu każdego roku 13 lipca. Suma odpustowa jest też świętem rolników otrzymujących błogosławieństwo dla dojrzewających kłosów zbóż oraz pszczelarzy, którym się błogosławi dla nowych zbiorów miodu. Odpustom i innym uroczystościom towarzyszy często wyjątkowe nabożeństwo różańcowe. Jubileusz 1000-lecia pustelniczego życia św. Świerada w Tropiu, obchodzono tutaj w l998 roku. Wówczas całe skalne wzgórze kościelne opasano tzw. Różańcem Polskich Świętych. Kamienne paciorki wykonano z dużych kamieni z pobliskiego kamieniołomu, z którego kiedyś pobierano materiał na budowę kościoła. Ilustracje tajemnic różańcowych są opisami czynów św. Świerada i kolejnych kilkunastu polskich świętych.
JC
PUSTELNICY DOLINY DUNAJCA -
ALBUMY EMOCJI
(O "Albumach Emocji" wkrótce więcej.)
Ich spotkania miały zapewne wiele celów. Jednym z nich była na pewno wspólnotowa modlitwa. Moc wspólnej modlitwy i radość spotkania. Spotykali się przeważnie w Tropiach.





Dominujące w widzeniu pustelników Doliny Dunajca asceza i samotność nie są ich pełnym obrazem. Z zachowanych przekazów pisemnych i tych zawartych w tradycji wiemy, że okoliczna ludność dużo korzystała z ich pomocy i opieki. Szczególnie cenieni byli jako doskonale znający się na ziołolecznictwie lekarze. Służyli poradą, pociechą i wyjaśnianiem prawd wiary. Życzliwi, uśmiechnięci byli skarbem i radością swoich okolic.

Aktorzy którzy się w nich wcielili cieszyli się ze spotkania na sesji zdjęciowej ale część ich radości była jakby dziedzictwem, które spłynęło od pustelników Doliny Dunajca.
JC